7 minusów karmienia piersią

Już słyszę huk trąb jerychońskich i lecę się schować przed salwą zgniłych jaj. Publiczny lincz super matek jak w banku, i na pohybel wszystkim, co święty obraz matki polki karmiącej bezczeszczą.

Czy przesadzam? Bo wydaje mi sie, że terror laktacyjny jeszcze jest obecny, i to mam wrażenie, że najbardziej sieją go nie szpitale, lekarze czy położne, lecz same matki. Zawsze gotowe na atak z pazurami na tą, która dokonała innego wyboru, miała cesarkę, czy karmi mlekiem modyfikowanym. Matka matce wilkiem jak głosi przysłowie, i aż dziw bierze, że w czasach, kiedy powinnyśmy pełną garścią korzystać z tego, co osiągnęły nasze poprzedniczki w kwestiach równouprawnienia, emancypacji, tolerancji i otwartości na inne poglądy, bluzgi lecą aż uszy wiedną, a  jad i żółć leją się strumieniami na portalach dla mam, które przecież w zamyśle miały służyć wspieraniu się.

Wyluzujcie troche supermamy, mleko modyfikowane to nie trucizna, dzieci od tego nie umierają, a nawet całkiem dobrze sie chowają, bo zawiera też wiele wartościowych składników. Rezultat cesarki jest taki sam jak porodu naturalnego – dziecko wydostaje się na świat, więc nie wiem, czy jest się o co pienić.

Karmiłam piersią i rodziłam naturalnie, i daleka jestem od gloryfikacji czegokolwiek. Ot życiowy wybór (lub konieczność), i jak każdy, nie wyłącznie usiany różami. Nie zrozumcie mnie źle, nie żałuję karmienia piersią, i wybrałabym to po raz kolejny. Po prostu spisałam te jego strony, które nie były wcale takie super.

1. Głód słodyczy

Nie taka zwykła ochota na coś słodkiego. Pierwotna siła i zew nie do poskromienia, co każe raczej rzucić sie na 5 snickersów, kilka łyżek nuttelli i całą milkę (true story), niż zjeść jak człowiek normalny obiad. Zmęczone ciało domaga sie błyskawicznego zastrzyku energii i naprawdę trzeba w ruch wprawić silną wolę, albo jak w moim przypadku, jej marne resztki, by nie przejść na dietę złożoną wyłącznie z ciast i czekolady.

2. Wyjścia? Raczej tandem niż solo

Jeśli dziecko nie umie pić z butelki, co jest częste w przypadku dzieci karmionych piersią, samotne wyjście na rzęsy, paznokcie, shopping czy basen odpadają, albo będą bardziej stresujące, niż relaksujące. Owszem można nakarmić maluszka przed samym wyjściem, tak żeby na te 2, 3 godziny starczyło, ale tak, jak było w naszym przypadku, ssanie jest też uspokajaczem, czasami jedynym skutecznym, dlatego tata, który zostanie w domu może być trochę w tarapatach, jeśli maluszek zacznie płakać. Ja właśnie tak miałam, gdyż mój synek był od piersi wprost uzależniony, tylko tak zasypiał, tylko tak się uspokajał i tak mógł spędzać całe dnie, i u mnie każde wyjście doprawione było adrenaliną: obudzi się, będzie płakał, zdążę czy nie?

3. Karmienie w miejscach publicznych

Nie wiem czy też tak miałyście, ale ja gdy mówiłam, że karmię piersią, na każdym kroku spotykałam się z życzliwą aprobatą uargumentowaną tym, że tak najwygodniej, że z butelkami tyle roboty, trzeba myć, wyparzać itd. Często sobie to przypominałam przez ostatni rok i doszłam do wniosku, że karmienie piersią to trudniejsza opcja niż butelka. Wymaga wyrzeczeń od matki, sama laktacja często nie przychodzi łatwo, może zaczynać się i kończyć bardzo bolesnym nawałem pokarmu, nie wspominając już o wątpliwej przyjemności karmienia w miejscach publicznych.

Generalnie nie mam z tym problemów, ale są pewne sytuacje których nie cierpię, np. karmienie w samolocie, (szczególnie, gdy lecialam sama, a w rzędzie ze mną dwudziestokilkuletnie (lub może jeszcze nasto) dryblasy, ja, oni i wszyscy naokoło rzecz jasna kameralnie ściśnięci jak sardynki w samolotowej puszce.

Poza tym argument o wygodzie ( bo można karmić zawsze i wszędzie) też nie zawsze się sprawdza. Moj synek chciał mieć ciszę i spokój, inaczej nie mógł się skoncentrować na jedzeniu, więc zazwyczaj oblatywałam każde miejsce, w którym akurat byliśmy w poszukiwaniu ustronnego kącika, z różnym skutkiem.

4. Nocne wstawanie – głównie bedziesz robić to ty

Z przyczyn oczywistych, wszak w cyckach taty nie ma mleka. Na pocieszenie dodam, ze mój synek pierwszą całą noc przespał już po odstawieniu, w wieku 13 miesięcy 😊.

5. Przywiązanie, które bywa też uwiązaniem

Oczywiście jest to rzecz najpiękniejsza na świecie, ta wieź dziecka z matką, jednak matka też człowiek i od czasu do czasu potrzebuje pobyć (czy choćby pójść do łazienki) sama. Więź, która buduje się między mamą a dzieckiem podczas karmienia jest wyjątkowa i są to momenty magiczne. To również wieź tak silna, biologiczna i instynktowna, że ciężko ją poluzować. Mój synek rzewnie rozpaczał jak tracił mnie z oczu na dłużej niż 10 sekund. Zaniechaliśmy prób zostawienia go pod opieką babci, cioci, czy koleżanki, bo przysparzało to zbyt dużo stresu i małemu, i opiekującym się. Także raczej areszt domowy niż imprezy na mieście.

6. Trudno ci oszacować ile maluch zjada i ciągle się niepokoisz, czy aby na pewno się najada

Niby można to rozkminić po częstotliwości karmień i brudnych pieluch, ale nigdy nie widzimy ile tak naprawdę wlewa się w to nasze dziecko. W pierwszych miesiącach rozszerzania diety, a także później, aż do odstawienia, mój synek nie miał za bardzo apetytu i mieliśmy wrażenie, że wszystko trzeba w niego wciskać, a on w ogóle nie jest zainteresowany jedzeniem. Dlaczego? Bo był po uszy opity mlekiem, a różnicę zauważyłam od razu po odstawieniu, kiedy zaczął jeść za trzech (w żłobku zjada całą swoją porcję, dokładkę i jeszcze wyjada z talerzy kolegom😊).

 7. Zero napojów bogów

Fajnie było w piątek zasiąść wieczorem z winkiem… – podczas karmienia może to być raczej łyczek, niż pół butelki, czyli zdecdowanie za mało, żeby się tym zadowolić.

Dodałybyście jeszcze jakieś punkty do tej listy?

IMG_0920IMG_0960IMG_1077

 

 

Reklama

Opublikowane przez co pozostaje / what remains

My name is Gosia, in life I love traveling, discovering extraordinary places, running, good tv series, raspberries and Lindt chocolates. I don’t like getting up early in the morning, blue and red colours next to each other, washing up wooden things gives me goosebumps. I am mum to 8 year old Lily and baby Joseph. Fresh experience of having a baby again brutally reminded me, that time doesn’t flow steadily like a forest stream, but races like a leopard in the savanna and fiercely snatches from me every passing hour, in the manner he deals with a gazelle he just hunted. I was thinking about writing a blog for a long time, but my extremely introverted nature has been effectively holding off any desires to express myself. But here I am putting constraints of my nature aside and trying to stop things slipping through my fingers, precious moments going by in a blur. My hope is that blog will bring out and save things that give the days colour and shape, and will capture and treasure what remains.

9 myśli w temacie “7 minusów karmienia piersią

  1. Kochana! Jeśli ktoś chciałby Cię zlinczować – odeślij go do mnie! Karmienie piersią to kawał ciężkiego chleba! Supermamay nas zjedzą, ale trudno. Do listy dopisuję: 1) ból piersi przy nawale mleka; 2) Okrutne znęcanie się nad sutkami przy odsysaniu laktatorem niewypitego mleka 3) wieczne chciało się pić, sahara w buzi non stop 4) powyciągane i pogryzione sutki na każdą stronę 5) obwisłe piersi, które bez operacji plastycznej nigdy nie wrócą do pierwotnego wyglądu 6) Karmienie w zimę to prawie Mission Impossible, zanim się człowiek rozbierze żeby nakarmić dziecko już byłó się zmęczonym… Prawdopodobnie znalazłabym jeszcze kilka rzeczy, ale od ostatniego 3 karmienia piersiami minęło 2 lata, więc już trochę zapomniałam 😉 Pozdrawiam :*

    Polubione przez 1 osoba

  2. A ja lubię to przy karmieniu, że mogę jeść dużo a nie tyję 🙂 zresztą, nikt nie obiecuje, że KP to sielanka, Z butelką też nie jest wspaniale. Mi nie raz się zdarzyło, że zapomniałam kupić i nam zabrakło w nocy mleka. A dziecko 4 miesięczne…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Pamiętam, że na szkole rodzenia trzeba było podać wady i zalety karmienia. Powiedziałam, że właśnie to uwiązanie, że malucha trzeba karmić co 2-3 godzinki, że nie bardzo można gdzieś wyjść. Pani odpowiedziała, żebym pamiętała, że to mama jest dla dziecka. Owszem mama jest dla dziecka, ale dodałabym mama szczęśliwa i spełniona, a nie dystrybutor mleka. Dzieci potrzebują nie tylko pokarmu, ale też naszych uczuć…zestresowana mama to najgorsze co może być…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: